Zachęcam do udziału w akcji szycia lalek na aukcję, z której dochód zostanie przeznaczony na leczenie małej Elizy. Eliza choruje na bardzo rzadką chorobę Niemanna-Picka, na skutek której mózg wyłącza po kolei wszystkie procesy życiowe. Do tej pory nikt z tym schorzeniem nie dożywał dorosłości (Eliza straciła już starszego brata).
Od niedawna dostępne jest lekarstwo (Zavesca), pozwalające powstrzymać rozwój choroby. Koszt terapii to około 12 000 złotych tygodniowo (przeszło 600 000 złotych rocznie). Nikt samodzielnie nie jest w stanie takich pieniędzy zorganizować, dlatego czekając na decyzję o refundacji z NFZ, rodzice Elizy desperacko szukają funduszy.
Informacje na temat akcji "Lalki dla Elizy" znajdziecie na blogu Cecylki Knedelek <= KLIK.

wtorek, 28 lutego 2012
niedziela, 26 lutego 2012
Retro na bis
Nie tylko stare Burdy z wykrojami dzicięcymi zwróciły ostatnio moją uwagę, również ich dorosłe wydania.
W tym poście pragnę zaprezentować Wam częściowo zawartość czasopisma "Neuer Schnitt" (później zmieniono nazwę na "Neue Mode") z grudnia 1965 roku.
Na większe wyjścia
W piśmie znajdowały się również wykroje dla dzieci
a nawet dla lalek
Pomyślano też o miłośnikach robótek ręcznych - wyszywania
oraz robienia na drutach
A i przyszłe panny młode mogły poszukiwać inspiracji w gazecie
W tym poście pragnę zaprezentować Wam częściowo zawartość czasopisma "Neuer Schnitt" (później zmieniono nazwę na "Neue Mode") z grudnia 1965 roku.
Na większe wyjścia
W piśmie znajdowały się również wykroje dla dzieci
a nawet dla lalek
Pomyślano też o miłośnikach robótek ręcznych - wyszywania
oraz robienia na drutach
A i przyszłe panny młode mogły poszukiwać inspiracji w gazecie
"Coś takiego uszyłaby mi moja mama...
gdyby sama interesowała się szyciem, kiedy ja byłam mała."
Taka oto myśl pszyszła mi do głowy, kiedy nabyłam dwa archiwalne numery "Burdy" z wykrojami ubranek dla dzieci.
Moja mama, co prawda, nie szyła, ale miałam zrobione mi przez nią na drutach sweterki, a nawet komplecik dla lalki.
Moje "trofea" to jesienno-zimowa Burda z roku 1978 oraz wiosenno-letnie wydanie z roku 1982.
Wykrój na podobny kobinezon był w jednej z ubiegłorocznych Burd
Pierwsza spódniczka od razu wpadła mi w oko
Ahoj, kapitanie!
Lato, lato...
I trochę zimy - kożuszki
Jeszcze trochę sukieneczek
wtorek, 7 lutego 2012
Zwykła spódnica, a cieszy
W końcu wzięłam się w garść i zamiast tylko planować, uszyłam sobie spódnicę z jednej z niedawno zakupionych tkanin. Wykrój zaczerpnęłam z Burdy (Burda 9/2007, model 116).
Spódniczka była prosta do uszycia, jedyny problem dotyczył wyboru odpowiedniego rozmiaru. Według tabeli, znanej nie tylko z Burdy, moje wymiary znajdują się dokładnie między dwoma rozmiarami. Przy odrysowywaniu wykroju zdecydowałam się na ten mniejszy, dodając jednocześnie nieco większe zapasy na szwy (zamiast 1,5cm dodalam 2cm). W efekcie spódnica spadała mi z moich czterech liter i nie obyło się bez prucia i zwężania.
Z rezultatu końcowego jestem jednak bardzo zadowolona i dumna jak nigdy. Nawet podwójnie zadowolona, bo po raz pierwszy szyłam spódniczkę z zamkiem i podszewką. Niby żaden wyczyn, ale za pierwszym razem i tak cieszy.
Zdjęcie kiepskie, bo robiłam je sobie sama, "z ręki". Wymienię je na lepsze, jeżeli nie zapomnę poprosić męża jutro o cyknięcie mi lepszej fotki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)