czwartek, 1 marca 2012

Zielono mi

 Ich habe endlich wieder etwas genäht :)


Postanowiłam rozpocząć przywoływanie wiosny szyjąc dwie zielone sukienki, jedną (oliwkowa zieleń) dla siebie, a drugą (zielone jabłuszko) dla córci.
Mniejszą z sukienek zaprezentuję w terminie późniejszym, chwilowo brakuje mi guziczków do niej.
Podczas szycia mojej, widocznej na poniższych zdjęciach kiecki, nauczyłam się, że pośpiech w krawiectwie nie popłaca. Lepiej fastrygować i przymierzac niż wyprówać i przyszywać po raz trzeci zamek ;)
Do sukienki dorobiłam z satynowej taśmy rypsowej paseczek z kokardką. Pomysł pochodzi z jednej ze starszych Burd - Szycie krok po kroku.
Jak chyba widać na fotkach, nie chciało mi się rozkładać deski i prasować sukienki specjalnie do zdjęcia... A stopy wycięłam, bo muszę dopiero dokupić odpowiednie pantofelki ;)






7 komentarzy:

  1. Boska!!!!
    Cierpliwość popłaca,obie to wiemy ale wiedzą tez inni!
    Cudownie wyglądasz i kolor rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna i ten kontrast ze wstążeczką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstążka bardzo ładnie się odbija na tej zieleni i dodatkowo ją uszlachetnia. Bardzo ładna sukienka. A z tym pośpiechem też wiem jak jest i coraz bardziej się przekonuję do fastrygowania :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Pantofelki jeszcze zdążysz kupić, najważniejsze, że sezon wiosenny już u Ciebie rozpoczęty i to jak pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje wszystkim za tak przychylne opinie! Nie spodziewalam sie az tak pozytywnego odzewu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękna sukienka! Te dwa kolory komponują się bardzo ładnie.

    OdpowiedzUsuń