Chociaż jesień nie zdążyła się jeszcze zupełnie rozgościć, powoli zaczęły dopadać mnie czarne (a przynajmniej grafitowe) myśli i trzeba było szybko zadziałać. Na pocieszenie postanowiłam uszyć coś szybkiego i prostego, żeby efekt był natychmiastowy. A że w szafie córci panuje deficyt ciepłych bluz na zbliżający się sezon jesienno-zimowy, wybór był oczywisty. I tak oto powstała bluza polarowa (w kolorze nadziei) z wywijanym kołnierzem. Uszytek bardzo prosty, aczkolwiek wcale nie taki szybki - na ostatnim etapie (kiedy to wydawało się, że za 5 minut bluza będzie gotowa) zaczęła się rwać górna nić. Nawlekałam ją ponownie niezliczoną ilość razy, w dodatku straciłam dwie igły. I tak oto, zamiast odprężenia, zafundowałam sobie pełen klęcia pod nosem wieczór ;)
(Wykrój: Ottobre 4/2005)
Ruszamy na spacer po kałużach ;)
środa, 12 września 2012
wtorek, 4 września 2012
Sukienka to czy tunika...
Jakiś rok temu, na początku mojej szyciowej przygody, wpadł mi w oko wykrój na sukieneczkę, która opisana jest jako tunika. I chociaż unikam dzianinowych kiecek jak ognia, to na tą się skusiłam. W sobotę ją sobie uszyłam, a wczoraj wyprowadziłam ją na spacer ;)
Tak wygląda pierwowzór i jego rysunek techniczny (w prawym dolnym rogu)
A to moja wersja na mojej skromnej osobie.
Tak wygląda pierwowzór i jego rysunek techniczny (w prawym dolnym rogu)
A to moja wersja na mojej skromnej osobie.
poniedziałek, 3 września 2012
Dżinsowy duet
Zachęcona wieloma blogowymi wpisami o ciekawych znaleziskach lumpeksowych, sama wybrałam się w końcu do SH na łowy. Nie dostrzegłam niczego wartego przeróbki, za to przygarnęłam, za symboliczną opłatą, półtorametrowy kawałek dżinsu. W krótkim czasie przerobiłam go na dwie spódniczki.
Pierwsza z nich to model nr 111 z Burdy 1/2011. Spódniczka, choć szalenie prosta (nie ma nawet zaszewek) i szybka do uszycia, dobrze się układa i przyjemnie nosi.
Drugi egzemplarz to tulipanowa spódnica z marcowej Burdy z 2008 roku (model 114). Kieszenie powstały z resztek koszuli, którą prezentowałam - już jako spódnicę - w poprzednim poście (takiego kontrastu mi się zachciało).


Pierwsza z nich to model nr 111 z Burdy 1/2011. Spódniczka, choć szalenie prosta (nie ma nawet zaszewek) i szybka do uszycia, dobrze się układa i przyjemnie nosi.
Drugi egzemplarz to tulipanowa spódnica z marcowej Burdy z 2008 roku (model 114). Kieszenie powstały z resztek koszuli, którą prezentowałam - już jako spódnicę - w poprzednim poście (takiego kontrastu mi się zachciało).


wtorek, 21 sierpnia 2012
Recyclingu ciąg dalszy
Wyciągnęłam z szafy jeszcze kilka rzeczy, których nikt już nie będzie nosił. Z mojego topu powstała spódniczka dla córci, a ja mogę się teraz cieszyć letnią spódnicą z koszuli, która od lat wisiała bezużytecznie w szafie męża. Pas do spódnicy (ściągacz) to część bluzki, której nigdy nie nosiłam - taki nieudany prezent, który do czegoś się jednak przydał :)
Nie ma chyba szybszego, tańszego i bardziej ekologicznego sposobu na nowy ciuszek - same zalety z takich przeróbek :D
Ten, kto ma w domu 2,5-letnią modelkę, ten wie, jak ciężko nakłonić takową do pozowania ;)
Cieszę się, że uratowałam tą koszulę przed kontenerem na śmieci :)
Nie ma chyba szybszego, tańszego i bardziej ekologicznego sposobu na nowy ciuszek - same zalety z takich przeróbek :D
Ten, kto ma w domu 2,5-letnią modelkę, ten wie, jak ciężko nakłonić takową do pozowania ;)
Cieszę się, że uratowałam tą koszulę przed kontenerem na śmieci :)
niedziela, 19 sierpnia 2012
Bardzo grzeczna bluzeczka
Nieco ponad rok temu wpadła mi w oko pewna kremowa bawełna w kwiatuszki. Zakupiłam jej półtorametrowy kawałek i od razu uszyłam bluzeczkę oraz czapeczkę dla córci. Ostatnie 80cm zostawiłam z myślą o "jakiejś" bluzeczce dla siebie. Brakowało mi jedynie odpowiedniego wykroju. Ostatecznie wybór padł na prostą sukieneczkę z czasopisma "Knipmode", a właściwie na jej górną część.
Bluzka wygląda baaardzo grzecznie, świetnie sprawdziła się dzisiaj w kościele ;)
Bluzka wygląda baaardzo grzecznie, świetnie sprawdziła się dzisiaj w kościele ;)
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Porządki
Dzisiaj, podczas układania w szafie wypranych ubrań, wysortowałam 5 koszulek, których nie noszę. Jedna z nich trafiła do śmietnika, dwie zwęziłam i odłożyłam do szafy (kupiłam je kiedyś przez internet i okazały się być za szerokie), jedną przerobiłam na części zamienne, a z ostatniej zrobiłam spódniczkę dla latorośli (bo doszłam do wniosku, że nie ma jeszcze czarnej).
Bardzo lubię tego typu recycling, można w szybki i prosty sposób w ciągu jednego popołudnia uzyskać kilka tworów.
Może znacie jakiś blog lub stronkę www poświęconą szyciowym przeróbkom? Chętnie dałabym się zainspirować...
A oto wyżej wymieniona spódniczka z damskiego t-shirta: wystarczyło tu ciachnąć, tam zszyć, zrobić tunel na wciągnięcie gumki i na koniec przyszyć jakąś ozdobną tasiemkę. Banalnie proste, a i tak jestem zadowolona jak bąk :D
Bardzo lubię tego typu recycling, można w szybki i prosty sposób w ciągu jednego popołudnia uzyskać kilka tworów.
Może znacie jakiś blog lub stronkę www poświęconą szyciowym przeróbkom? Chętnie dałabym się zainspirować...
A oto wyżej wymieniona spódniczka z damskiego t-shirta: wystarczyło tu ciachnąć, tam zszyć, zrobić tunel na wciągnięcie gumki i na koniec przyszyć jakąś ozdobną tasiemkę. Banalnie proste, a i tak jestem zadowolona jak bąk :D
Drobiazgi...
... czyli serduszko (dla mojego małego serduszka :*) oraz poducha na dłuższe trasy w samochodzie (dla tegoż samego serduszka ;).
Poducha powstała jako odpowiedź na frustrację córci z powodu niemożności korzystania z mojej (za dużej, a przede wszystkim zbyt grubej). Postanowiłam uszyć taką, która byłaby zwężana z tyłu, a szersza po bokach. Aby oszczędzić sobie czasu i nerwów na przygotowywanie wykroju (wiem, wiem, taka prosta forma), poszukałam gotowca w internecie. A znalazłam go na blogu, którego autorka udostępnia nieodpłatnie kilka wykrojów, czyli tutaj.
Dla 2,5-latki poducha jest, niestety, trochę za duża, ale córze i tak się spodobała do tego stopnia, że postanowiła ją zabrać na jazdę próbną - w spacerówce ;)
Poducha powstała jako odpowiedź na frustrację córci z powodu niemożności korzystania z mojej (za dużej, a przede wszystkim zbyt grubej). Postanowiłam uszyć taką, która byłaby zwężana z tyłu, a szersza po bokach. Aby oszczędzić sobie czasu i nerwów na przygotowywanie wykroju (wiem, wiem, taka prosta forma), poszukałam gotowca w internecie. A znalazłam go na blogu, którego autorka udostępnia nieodpłatnie kilka wykrojów, czyli tutaj.
Dla 2,5-latki poducha jest, niestety, trochę za duża, ale córze i tak się spodobała do tego stopnia, że postanowiła ją zabrać na jazdę próbną - w spacerówce ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












